 |
DEMARKETING
(Demarketing)
Nobody ever comes here - it's too crowded.
Nikt nigdy tu nie przychodzi - jest tu zbyt tłoczno.
Lawrence Peter "Yogi" Berra (ur. 1925), legendarny łapacz nowojorskiej drużyny Jankesów
Amerykańscy znawcy marketingu Philip Kotler (ur. 1931) i
Sidney J. Levy zwrócili uwagę na zbyt wąskie postrzeganie marketingu jako
działalności ważnej zasadniczo w okresach przewagi podaży nad popytem (as a fair weather' profession), zob.
tychże, Demarketing - Yes, Demarketing,
[w:] Harvard Business Review. On Management,
Heinemann, London 1976. Innymi słowy, jako działalności, której rola
ulega istotnemu pomniejszeniu w gospodarce niedoborów - in a scarcity economy (była nią gospodarka realnego socjalizmu,
którą miażdżącej krytyce poddał ekonomista węgierski János Kornai, Niedobór w gospodarce, przeł. Urszula
Grzelońska i Zofia Wiankowska, PWE, Warszawa 1985) czy w okresach przewagi
popytu nad podażą - in the face of excess
of demand. Tymczasem, ich zdaniem, nadwyżka popytu jest w takim samym
stopniu problemem marketingowym jak nadwyżka podaży, ponieważ wymaga od
organizacji marketingowych decyzji i działań służących zmniejszeniu popytu
(całościowego lub ze strony niektórych segmentów rynku) do poziomu podaży bez
pogorszenia długoterminowych stosunków z klientami: in practice excess demand is as much a marketing problem as excess
supply. A company faces a host of difficult
customer-mix and marketing-mix decisions in periods of excess demand. It has to
find ways of reducing total demand or certain classes of demand to the level of
supply without damaging long-run customer relations. Aktywność tego typu P. Kotler i S. J. Levy
nazywają twórczym demarketingiem - creative demarketing,
definiując demarketing jako ten aspekt marketingu, którego
przedmiotem jest czasowe lub trwałe zniechęcanie do zakupu produktu ogółu lub
wybranej kategorii klientów: that aspect
of marketing that deals with discouraging customers in general or a certain
class of customers in particular on either a temporary or permanent basis. Przyjęcie
poglądu, że myślenie i działanie marketingowe jest tak samo ważne w
odniesieniu do problemu zwiększenia, jak i zmniejszenia popytu, prowadzi
autorów do wniosku, że prawdziwą misją marketingu jest wpływanie (controlling / regulating) na poziom i
strukturę popytu, aby w danym czasie odpowiadał możliwościom (lub chęciom)
organizacji, a w dłuższej perspektywie jej strategicznym celom. (Marketing
functions to regulate the level and composition of demand facing the
organization so that it conforms to the organization's current supply situation
and to its long-run objectives).
We wskazanym artykule P. Kotler i S. J. Levy wyróżnili trzy różne
postacie / typy demarketingu:
1.
Demarketing ogólny (general demarketing).
2.
Demarketing selektywny (selective
demarketing).
3.
Demarketing pozorny (ostensible
demarketing).
Demarketing ogólny jest niezbędny wówczas, gdy organizacja
chce zmniejszyć całościowy popyt, co może być spowodowane czasowymi
niedostatkami (temporary shortages),
chroniczną dużą popularnością (chronic
overpopularity) oraz rezygnacją z produktu (product elimination). W przypadku czasowego niedostatku produktu
organizacja musi - do chwili zwiększenia swoich możliwości i zrównania podaży
z popytem - podjąć dwa rodzaje działań. Po pierwsze, musi zahamować wzrost
popytu, a po drugie musi zadecydować, kto, w jakiej ilości i jak otrzyma
produkt, którego nie wystarcza dla wszystkich chętnych. W celu stabilizacji
czy redukcji popytu organizacja może wykorzystać klasyczne instrumenty
marketingu á rebours. W grę wchodzi
zatem między innymi ograniczenie wydatków na reklamę i promocję sprzedaży,
podniesienie ceny produktu, zwiększenie szeroko rozumianych kosztów zakupu (effort and psychological costs),
obniżenie jakości produktu, zmniejszenie zawartości towaru w opakowaniu (co
czyni go bardziej dostępnym), zmniejszenie liczby punktów sprzedaży itd. Rzecz
jasna te i inne instrumenty powinny być stosowane z dużą ostrożnością, aby
klienci całkowicie nie opuścili organizacji. W ogólnym przypadku możliwe
instrumenty powinny być stosowane nie indywidualnie, lecz jako część kompozycji
demarketingowej - demarketing mix. Z kolei w celu alokacji produktu,
którego czasowo brakuje, organizacja może wykorzystać cztery następujące
rozwiązania: 1) alokacja oparta na regule pierwszy w czasie, pierwszy w prawie:
prior tempore, potior iure (a first-come, first-save basis), 2)
alokacja oparta na regule proporcjonalności (a proportional demand basis), zgodnie z którą każdy klient
otrzymuje jedynie ustalony procent swojego pierwotnego zamówienia, odpowiednio
do stopnia, w jakim organizacja jest w stanie zaspokoić całościowy popyt, 3)
alokacja oparta na kryterium ulubionych / cenionych / wartościowych klientów (a favored customer basis), których
zamówienia realizowane są w całości, co oznacza, że pozostałych jedynie w
części lub w ogóle, 4) alokacja oparta na kryterium wysokości oferty (a highest bid basis), zgodnie z którą
produkt otrzymują w pierwszej
kolejności ci, którzy oferują najwyższą cenę (i prawdopodobnie najbardziej go
potrzebują). Każde z tych rozwiązań, nawet jeżeli uchodzi za sprawiedliwe (jak
w przypadku dwu pierwszych), prowadzi do mniejszego lub większego
niezadowolenia czy rozczarowania klientów. Jeżeli zatem organizacja jest
zainteresowana zyskami w długim okresie i dobrymi stosunkami z klientami w
przyszłości (po przywróceniu równowagi pomiędzy podażą i popytem), powinna
wybrać rozwiązania, które w okresie niedostatku produktu minimalizują ogólne
rozczarowanie klientów.
W przypadku chronicznej dużej popularności produktu
organizacja może chcieć spowodować, aby popyt był stale na niższym poziomie. W
grę wchodzą tutaj dwie sytuacje. Pierwsza polega na tym, że popularność produktu
jest postrzegana jako poważne zagrożenie dla jego długookresowej jakości.
Przykładem może być tutaj popularność znanych ośrodków wypoczynkowych,
przyciągających niezliczone rzesze turystów, co z czasem może doprowadzić do
zniszczenia naturalnego piękna krajobrazu. Kierownictwo "organizacji" musi w
takiej sytuacji przyjąć odpowiednią strategię demarketingu, która może polegać
na uczynieniu organizacji mniej atrakcyjną dla turystów średnio zamożnych, a
zachowaniu jej atrakcyjności dla turystów bogatych (chociażby przez budowę
luksusowych hoteli i restauracji i stworzenie takiego wizerunku organizacji,
że sprawia ona wrażenie, iż korzystanie z niej wymaga dużych pieniędzy). Druga
sytuacja związana z chroniczną dużą popularnością polega na tym, że stanowi
ona problem z tego względu, że kierownictwo organizacji nie chce podjąć trudu
zaspokojenia całego popytu. Jest tak chociażby w przypadku niewielkiej,
cieszącej się wyjątkowym uznaniem i oblężonej przez klientów kawiarni, której
kierownictwo jest zadowolone z obecnego stanu (bliskości kontaktów, miłej
atmosfery, wyjątkowej kuchni) i nie myśli o rozbudowie lokalu. Tym samym musi
jednak pomyśleć o demarketingu (wprowadzeniu wyższych cen itd.), chociażby po
to, aby zapewnić odpowiednie warunki korzystania z kawiarni osobom, którym
udało się zdobyć miejsce, oraz po to, aby utrzymać wyjątkową atmosferę lokalu.
Wreszcie w przypadku rezygnacji z produktu (przestarzałego
itp.), który nadal jest chętnie kupowany przez klientów i cieszy się ich
uznaniem, organizacja powinna równocześnie z zaprzestaniem czy zmniejszeniem
produkcji lub świadczenia usług doprowadzić do zmniejszenia popytu na dany
produkt. Jest to szczególnie ważne wtedy, kiedy klienci-zwolennicy wycofywanego
produktu nabywają w organizacji inne jej produkty i w związku z tym ich
życzliwość musi być utrzymana.
Demarketing selektywny jest stosowany wówczas, gdy
organizacja nie chce zahamować czy zmniejszyć całościowego popytu, lecz jedynie
popyt ze strony niektórych segmentów rynku. Segmenty te (pewne kategorie
klientów) mogą być traktowane jako niezyskowne ze swej istoty lub też mogą być
uznane za niepożądane z punktu widzenia ich wpływu na pozostałe segmenty
rynku. Ponieważ prawo i/lub opinia publiczna nie daje organizacji prawa odmowy
sprzedaży lub świadczenia usług grupom nieakceptowanych z pewnych powodów
klientów, organizacja musi uciec się do demarketingu selektywnego. Jego
stosowanie wymaga, po pierwsze, starannego wyboru segmentów czy klientów,
których chce się uniknąć, a po drugie, doboru specjalnych środków odstraszania
niepożądanych klientów. Kompozycja demarketingowa (demarketing mix) może w tym wypadku obejmować między innymi
zmniejszenie nadziei klientów na dostępność produktu, pogorszenie jakości
obsługi oraz utrudnienie dostępu do informacji. Rzecz jasna stosowanie tych i
podobnych środków (zwróćmy uwagę, że nie wchodzi w grę żądanie wyższych cen od
niepożądanych klientów) może w konkretnym przypadku wywołać poważną dyskusję
co do ich zgodności z etyką, a w szczególności z etyką biznesu. W każdym razie
należy uważać, aby demarketing selektywny nie przekształcił się w
niesprawiedliwą dyskryminację (discriminatory
marketing).
Demarketing pozorny wykorzystuje instrumenty demarketingu,
jednak w istocie z zamiarem osiągnięcia skutków dokładnie mu przeciwnych.
Organizacja, tworząc wrażenie, że nie zależy jej na zwiększeniu liczby
klientów, tak naprawdę spodziewa się, że atrakcyjność jej produktu wzrośnie.
Kierownictwo organizacji czy pracownicy działu marketingu opierają w tym
przypadku swoje działania na zasadzie mówiącej, że ludzie pragną tego, co jest
trudno dostępne, a czasami nawet (tak jak masochiści) "cieszą się", że są
zaniedbywani czy niedostrzegani przez sprzedawcę. Dobrym przykładem
demarketingu pozornego jest wystąpienie w radiu czy telewizji
menedżera-organizatora koncertu rockowego i przekazanie "zniechęcającej"
informacji, że na koncercie przewidywany jest olbrzymi tłum i że bilety zostały
praktycznie wysprzedane. Prawdziwą intencją takiego wystąpienia jest oczywiście
zwiększenie liczby uczestników koncertu przez przyciągnięcie tych, którzy nie
chcą potem żałować, że stracili coś wyjątkowego.
Warto jeszcze zauważyć, że oprócz przedstawionych powyżej
trzech postaci demarketingu w praktyce pojawia się jeszcze postać czwarta, a
mianowicie demarketing niezamierzony (unintentional
demarketing). Chodzi w tym przypadku o (nieudane / nieudolne) wysiłki na rzecz
zwiększenia popytu, które w rzeczywistości odstraszają klientów i w
konsekwencji zmniejszają popyt. Przykładem demarketingu niezamierzonego może
być idiotyczna reklama, która powoduje, że jej adresat nigdy nie kupi
reklamowanego produktu.
|
 |